Gdy przeczytamy albo usłyszymy hasło „Święty Mikołaj”, większość z nas oczami wyobraźni zobaczy kogoś podobnego na powyższym zdjęciu —  grubego, starszego mężczyznę z białą brodą w czerwonym ubraniu, niosącego wypchany worek prezentów. Jednak czy ten przemiły facet, który mieszka na Biegunie Północnym i powozi latające sanie zaprzęgnięte w renifery, mógłby mieć cokolwiek związanego z takimi bestiami?

Na początek ustalmy najważniejszą rzecz — Święty Mikołaj, który tak zakorzenił się w świadomości współczesnych ludzi, nie ma za wiele wspólnego z właściwym świętym Mikołajem, który żył na przełomie III i IV wieku naszej ery na terenach dzisiejszej Turcji. Był on biskupem Myrry, gdzie żył i dokonywał wiele cudów bądź dobrych uczynków. Najbardziej znany jest motyw podrzucenia sakiewek ze złotem biednemu mieszczanowi, aby był on w stanie zapewnić swoim trzem córkom posag — w przeciwnym wypadku, kobiety musiałby zacząć zarabiać pieniądze w niemoralny sposób. To właśnie przez to wydarzenie, dzisiaj, w rocznicę śmierci świętego, wziął się zwyczaj obdarowywania bliskich drobnymi upominkami. Obecnie, święty Mikołaj jest patronem wielu różnych osób: dzieci, jeńców, kupców, marynarzy ale i również… wilków.

W Polsce co najmniej od XVI wieku wierzono, że święty Mikołaj sprawował najwyższą władzę nad wilkami. Informacje na ten temat można znaleźć w jedynym z utworów jego imiennika, Mikołaja Reja, a dokładniej w znanej „Krótkiej rozprawie między trzema osobami, Panem, Wójtem a Plebanem„. W pewnym momencie z ust Pana padają takie słowa, które potwierdzają takie przypuszczenia:

„Aboć wezmę, abo co daj!

Tak kazał święty Mikołaj.

Bo jestli mu barana dasz,

Pewny pokój od wilka masz.”

Mikołaj na ratunek

Co więcej, prócz wilków, święty Mikołaj miał sprawować władzę nad osobami przeklętymi przemianą w wilka. Bohdan Baranowski, jeden z polskich historyków i regionalistów, powołuje się na pewną opowieść krążącą w rejonach Lipska nad Biebrzą. Historia ta opowiadała o małym pastuchu, którego to pewnego razu napadł olbrzymi wilk. W momencie gdy zwierzę już miało rozszarpać jego gardło, niespodziewanie obok nich pojawił się starszy człowiek, prawdopodobnie jakiś wędrowiec. Wilk, gdy tylko go zobaczył, odskoczył od pastuszka i skomląc padł pod nogi pielgrzyma. Ten natomiast rozkazał mu uklęknąć i ludzkim głosem zacząć odmawiać modlitwy. Pastucha uratował nie kto inny jak właśnie święty Mikołaj, który w ten sposób pokarał złego wilkołaka, który miał prawo jedynie napadać grzeszników i złych ludzi, a nie bezbronnego i Bogu ducha winnego człowieka wypasającego bydło.

Istnieje również jeszcze jedna historia związana z nietypowymi postaciami, których patronem był święty Mikołaj. W jednym z tomów serii „Lud. Jego zwyczaje…„, Oskar Kolberg w krótkim przypisie wspomina o pewnym obrazie znajdującym się w kościele pod wezwaniem tegoż świętego, na którym widać napaść wilków na domy. Jednak co najistotniejsze, wilki na obrazie zostały przedstawione jako „posiadające nieporównywalną zręczność” w dostawaniu się oknami i drzwiami do wnętrz domostw. Autor przypisu podejrzewa, że malarz postanowił przedstawić jedną z wiejskich opowieści o wilkołakach właśnie na obrazie przygotowywanym specjalnie dla kościoła pod wezwaniem świętego Mikołaja — nie jako patrona właśnie broniącego od wilków.

Błąd w tłumaczeniu?

Ale dlaczego wybrano właśnie świętego Mikołaja na obrońcę przed wilkami? Może to mieć związek z nazwą rejonu, w którym działał święty z Myrry — większość życia biskup ten spędził w Licji, która w języku greckim zapisuje się jako Λυκία. Natomiast pewne „wilcze” rytuały przejścia odbywające się kilka wieków wcześniej na specyficznej górze w południowo–zachodniej Grecji zwano Likajami — z greckiego Λυκαία. Podobieństwo zapisu tych dwóch zupełnie odmiennych terminów mogło doprowadzić do tego, że przez nieuwagę ktoś błędnie zapisał bądź źle zinterpretował nazwę pochodzenia świętego Mikołaja — i zamiast tego dodał mu wstawiennictwo nad ochroną przed wilkami. Ale czy tak faktycznie było? To są już tylko przypuszczenia…
Zdjęcie w nagłówku: gracey/mourgefile.com

Spodobało się? Podaj dalej!